Opis:
Ostatni świat to jest rzecz bardzo tajemnicza, pełna mroku, mgły, snów, olśnień i zaskoczeń. Ransmayr świadomie, ale delikatnie i bez przesady sprowadza czytelnika na manowce anachronizmów. Nagle, w czasach Owidiusza, pojawiają się takie przedmioty i pojęcia, jak aparat telefoniczny, przystanek autobusowy, szyba okienna, a także całkiem współczesne nazewnictwo geograficzne. Odnajduję także w Ostatnim świecie pewne podobieństwa z Marquezem i Cortazarem. W gruncie rzeczy Ransmayr, ten świetny austriacki autor, chyba jako jedyny w Europie, także uprawia realizm magiczny, ale to nie jest żadna próba naśladownictwa latynoamerykańskiej literatury, przeciwnie - autentyzm i suwerenność tej prozy wydają się jej najmocniejszą stroną. Andrzej Szczypiorski
Nie ma w tej chwili żadnych recenzji aby dodać własną kliknij
tutaj
Warto sięgnąć po tę książkę, choćby po to, żeby wraz jej bohaterami przeżyć sto lat, nie tak odległych naszych dziejów zakotwiczonych, co prawda w ramach wielkich historycznych wydarzeń, lecz oglądanych przez pryzmat codzienności, jakże odległej od patetycznych i wyniosłych wersji dziejowych wydarzeń, podrzucanych nam z nabożną czcią i podziwem, do bezkrytycznego przyswojenia, przez nawiedzonych duchem...
Wstrząsające historie o relacjach polsko - ukraińskich na terenie dzisiejszych bieszczad i w ich okolicach. Reportaże ukazują pokłosie konfliktu który ma swe źródła w latach '40 a trwa do dzisiaj.
Dwie różne historie dziejów dwóch różnych orientacji narodowych - pamięć trwa do dzisiaj.
Książka o wzajemnej niechęci społeczności pogranicza.